niedziela, 10 sierpnia 2014

Włoski Tydzień: Piza, Florencja, Siena


Dzisiejszy post Włoskiego Tygodnia jest o Toskanii... a to oznacza, że zawiera między innymi moje dwa ulubione włoskie miasta - Florencję i Sienę... a to z kolei oznacza, że jest w nim ogromna ilość zdjęć!

Piza, miasto krzywych ludzi


Do Pizy pojechałam, żeby zobaczyć Krzywą Wieżę, wiadomo. Podczas pierwszej podróży do Włoch nie starczyło już czasu, żeby tam wstąpić, a to przecież jedna z najbardziej charakterystycznych budowli świata, odwiedzana przez około 10 milionów turystów rocznie... no po prostu trzeba zobaczyć! Zwłaszcza, że wieża jest tylko częścią bardzo pięknego kompleksu budynków na Campo dei Miràcoli.


To, czego nie widać na pięknych zdjęciach w przewodnikach, to otaczające kompleks McDonald's, Burger King i cała masa straganów z kiczowatymi chińskimi pamiątkami i bardzo nachalnymi sprzedawcami. 

Ciekawym zjawiskiem na Campo dei Miràcoli są też (jak to nazwał mój chłopak) Krzywi Ludzie w Pizie. Fotografowanie ich sprawiło mi chyba nawet większą frajdę niż fotografowanie zabytkowych budowli.




W Pizie zobaczyłam też po raz pierwszy ten fantastyczny wynalazek. Zdecydowany must-have dla każdego miłośnika selfie!



Po obejrzeniu najsłynniejszych zabytków, zostało jeszcze trochę czasu na spacer po mieście. I tu muszę przyznać, że sama Piza mnie jakoś szczególnie nie zachwyciła - na tle innych włoskich miast wypada dość przeciętnie.










Urokliwa Florencja


Do Florencji zawitałam już po raz drugi... i tym razem podobało mi się jeszcze bardziej! (Ciekawe, co będzie następnym razem?) Mimo, że jest dużym miastem, Florencja zachowała ten niesamowity urok toskańskiego miasteczka i chyba właśnie to sprawia, że tak chętnie się do niej wraca.


Panoramę miasta, którą widać na niektórych ze zdjęć, można podziwiać z Placu Michała Anioła. Parę lat temu trafiłam na niego całkiem przypadkiem, wyjeżdżając już z miasta - tym razem było to pierwsze miejsce, do którego się udałam.



Most, który widzicie powyżej, to prawdopodobnie najczęściej fotografowany obiekt we Florencji. Dużo ciężej jest mu zrobić zdjęcie, gdy się już na nim jest - po jego obu stronach znajdują się ekskluzywne sklepy jubilerskie, a wąskie przejście między nimi jest zawsze wypełnione tłumem turystów (najczęściej tylko przyglądających się wypełnionym złotem i drogimi kamieniami wystawom).


Mieszkanie w tak tętniącym życiem mieście jak Florencja z pewnością nie należy do najłatwiejszych - zwłaszcza jeśli ma się małe dziecko, a okna mieszkania wychodzą na plac pełen kawiarnianych ogródków. Na szczęście, pomysłowi Florentczycy mają na to swoje sposoby. Widzicie napis na przymocowanej do okna płachcie na zdjęciu poniżej?


Spacerując nieco mniej ruchliwymi uliczkami Florencji, można co jakiś czas minąć takie niewielkie atelier lokalnych malarzy... W końcu Florencja to miasto artystów!


Podczas mojej wizyty we Florencji, pod tamtejszym Urzędem Miasta trwała akurat ogromna manifestacja dotycząca wydarzeń w strefie Gazy. Kiedy tłum się rozszedł, na chodnikach pozostały znicze...



Klimatyczna Siena


Mimo, że podczas poprzedniego pobytu we Włoszech dość dokładnie zwiedziłam Sienę, to nie mogłam się oprzeć, żeby znowu tam nie pojechać. Po powtórnej wizycie mogę już oficjalnie potwierdzić - Siena to numer jeden na mojej liście ulubionych włoskich miast! Tylko spójrzcie na ten rynek...





Najchętniej oglądałabym go z tego balkonu. Ach, co za szczęściarze tam mieszkają!

I nieważne w którą z kilku odchodzących od rynku uliczek się udacie - w każdej poczujecie niepowtarzalny klimat Sieny. Klimat, którego chyba nie da się tak do końca wyjaśnić słowami... Ja na przykład spacerując tymi wąskimi i miejscami bardzo stromymi uliczkami (Siena jest zbudowana na dość wysokim wzgórzu), czułam się jakbym przeniosła się do średniowiecza. 
Jestem ciekawa jak mieszka się w takim nietypowym i trochę "niedzisiejszym" miejscu. Chętnie bym to sprawdziła...






A gdybym już mogła zamieszkać w Sienie, otworzyłabym sobie takie atelier przy jednej z głównych ulic i codziennie rano dojeżdżała do niego swoją czerwoną Vespą. O, tak!


Będąc w Sienie, nie mogłam się doczekać, aż w końcu trochę się ściemni, a wszystkie uliczki, ceglane budynki i restauracje oświetlą liczne latarnie.




To już wszystko na dzisiaj. We wtorek zapraszam Was na ostatni już post Włoskiego Tygodnia, w którym będzie trochę o Follonice, Asyżu i Rzymie!

18 komentarzy:

  1. Ja też, gdyby zamieszkała we Włoszech, to otworzyłabym sobie takie atelier i prowadziła spokojne, pełne słońca życie :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Siena i Florencja najbardziej mnie zachwyciły, chociaż gdybym miała zamieszkać gdzieś do końca życia to z pewnością w Sienie :) I także miałabym czerwoną vespę ;)

    Jak to to przedostatni wpis z tej serii? Chcemy więcej, no przynajmniej ja chcę :D Twoje zdjęcia sa zachwycające, serio! Śliczne. Najładniejsze moim zdaniem są : ósme, dziewiąte, jedenaste i piętnaste w części o Sienie :D Nie da się ich skomentować inaczej, niż AMAZING (ewentualnie sehr schön) ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Miło takie komentarze czytać :))
      No i niestety, to koniec jeśli chodzi o włoską serię... ale tak na pocieszenie powiem, że przy okazji podróży do Włoch odwiedziłam jeszcze jedno ciekawe miejsce i w przyszłym tygodniu będzie jeszcze o nim post! :D

      Usuń
  3. haha krzywi ludzie ;)
    przepiękne zdjęcia :) następnym razem zabierz mnie na taką wycieczkę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tam pięknie, zazdroszczę takiej wyprawy ;) Włochy to moje marzenie, po prostu muszę tam pojechać, strasznie mnie tam ciągnie. A jak widzę te cudowne zdjęcia to chcę tam jechać jeszcze bardziej. A tak poza tym czytałam w książce o fotografii, że Włochy to raj dla fotografów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się jeszcze wybierzesz - przecież to wcale nie jest tak daleko ;))

      Usuń
  5. byłam we Włoszech tylko raz Rzym i Loreto i to wystarczyło, by się zakochać :) Siena jest przepiękna - koniecznie muszę tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Loreto nigdy nie byłam. Warto się tam wybrać? :>

      Usuń
    2. było pięknie :) to maleńka miejscowość na wzgórzu - praktycznie żadnych turystów (oprócz pielgrzymek do bazyliki), sami miejscowi :) spokój i urok małego miasteczka
      najbardziej podobały mi się i zapadły w pamięć restauracje dookoła i w bocznych uliczkach od małego rynku - i te wielogodzinne kolacje rodzinne wieczorami :))
      40 minut wolnym spacerem przez sad oliwny i pola słoneczników mieliśmy do plaży - gdzie skupiona była większość hoteli itp. a w miasteczku cisza i spokój, hotele, kluby itp. wybudowane w miasteczkach wzdłuż plaży, więc tam skupiał się ruch turystyczny
      poza tym byliśmy we wrześniu i momentami na plaży byliśmy tylko my i jakieś pojedyncze osoby, dzięki temu i sprzedawców nagabujących nas z "gadżetami" nie było prawie wcale - a to straszna plaga ;/
      dookoła w odległości kilkunastu kilometrów przepiękne małe miasteczka i piękne wybrzeże

      Usuń
    3. Ojej, brzmi to naprawdę bosko :D

      Usuń
  6. Siena w nocy wygląda cudownie. Cu-do-wnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał! zdjęcia masz przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, krzywi ludzi w Pizie rzeczywiście bawią :) Podejrzewam że spędziłabym tam dłuższy czas obserwując ich :)
    A Siena rzeczywiście czaruje. Jakby czas się tam zatrzymał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piza, Florencja, Siena - byłam we wszystkich trzech i każde zauroczyło mnie czym innym. Siena oczywiście cudownymi, wąskimi uliczkami, Florencja bazylikami a Piza, no cóż, czy ta biel zabytków nie powala? :) stojąc pod krzywą wieżą człowiek czuje się taki malutki i nagle wszystkie problemy znikają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Siena wygląda magicznie. Zdecydowanie, zachwyciła mnie najbardziej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Nie musisz osobno wklejać adresu swojego bloga - i tak Cię odwiedzę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...