piątek, 21 lutego 2014

Weekend w Finlandii

Nigdy nie myślałam o wyjeździe do Finlandii, ani nie interesowałam się specjalnie tym krajem - zazwyczaj wolę zwiedzać cieplejsze miejsca. A jednak kiedy nadarzyła się okazja, żeby razem ze znajomymi spędzić tam drugi weekend lutego, zdecydowałam się w ciągu godziny! Coś mi podpowiadało, że warto...

Dotarcie na miejsce zajęło nam trochę czasu - najpierw musieliśmy dojechać z Katowic do Gdańska, a stamtąd dopiero czekał nas lot do Turku - najstarszego fińskiego miasta i dawnej stolicy kraju.

ciekawostka #1: strefa czasowa Finlandii to UTC +2 zimą i UTC +3 latem, dlatego po przylocie, nie zapomnijcie przestawić zegarków o godzinę do przodu!


Turku jest miastem portowym położonym przy ujściu rzeki Aurajoki (ach, te fińskie nazwy! ). W przewodnikach wymienia się je jako jedno z najbardziej atrakcyjnych turystycznie fińskich miast, a lista miejsc wartych zobaczenia obejmuje aż 53 pozycje! 
Niestety, nie udało nam się zobaczyć nawet połowy z nich. Wybraliśmy się za to na długi spacer wzdłuż rzeki... i to właśnie polecam Wam zrobić jeśli tylko znajdziecie się kiedyś w Turku! Zacumowane co kilkanaście metrów statki (z których większość to restauracje i kawiarnie) tworzą bardzo ładny widok, a po obu brzegach rzeki można dostrzec pełen przekrój typowej fińskiej architektury - od małych, obitych kolorowymi panelami domków po bardzo nowoczesne i minimalistyczne apartamentowce. W tych ostatnich, moją uwagę przykuły w całości oszklone balkony i tarasy... ale w tym klimacie to pewnie konieczność, a nie dekoracja.









Mimo, że już od paru dni w Finlandii trwała odwilż, cała rzeka była pokryta grubą warstwą lodu. I to na tyle grubą, że pośrodku ustawiono prowizoryczny "most" składający się jedynie z drewnianych palet!

Na początku miałam pewne obawy, czy na niego wchodzić... ale gdy zobaczyłam, że ludzie jeżdżą po nim rowerami, a wokół niego pełno jest śladów psich łap, postanowiłam zaryzykować.

W Turku znajduje się kilka bardzo dobrze zachowanych średniowiecznych budynków. Spacerując wzdłuż Aurajoki, dojdziecie m.in. do zamku Turunlinna, czyli najstarszego zamku w Finlandii (zbudowanego w 1150 roku).

Drugiego dnia ruszyliśmy do Helsinek. Podróż autobusem (Onnibus) z Turku do stolicy trwa około dwóch godzin, więc byliśmy tam już wczesnym rankiem. Wszyscy zgodnie uznaliśmy, że potrzebujemy się nieco rozbudzić, dlatego wizytę w Helsinkach rozpoczęliśmy od poszukiwania kawy. 

ciekawostka #2: Finowie piją najwięcej kawy na świecie - na jednego Fina przypada aż 25 kg rocznie!

Pierwszym miejscem na naszej drodze, które oferowało kawę okazał się McDonald's. Nie miało to jednak większego znaczenia, ponieważ kawa w Finlandii jest ZAWSZE pyszna, nieważne czy pijecie ją w małej kawiarni na starówce, czy w sieci fast foodów!

ciekawostka #3: w porze śniadaniowej, kawę w fińskim McDonaldzie komponujecie sobie sami z wyłożonych na ladzie dzbanków z kawą, mlekiem i śmietanką!

Helsinki, czyli największe i najważniejsze miasto w kraju liczy... zaledwie 591 tysięcy mieszkańców, czyli mniej więcej tyle, co Poznań! Jest wiele miejsc, które warto tam zwiedzić, ale do najciekawszych zalicza się:


największy port przy Zatoce Fińskiej,






Katedra Prawosławna pw. Zaśnięcia Bogarodzicy,

Plac Senacki, przy którym znajduje się słynna Katedra Luterańska,


wykuty w skale kościół Temppeliaukio,



Aleksanterinkatu, czyli najdłuższa ulica handlowa, przy której znajduje się m.in. luksusowy dom towarowy Stockmann,

budynek Dworca Kolejowego,

Stadion Olimpijski z 1938 roku, obok którego znajduje się wieża widokowa (wjazd na sam szczyt kosztuje 5 euro).

Poza tymi wszystkimi wspaniałymi miejscami, moją uwagę zwrócił... brak jakichkolwiek billboardów! Zamiast tego, na budynkach było całe mnóstwo kolorowych neonów, które pięknie rozświetlały miasto nocą.

Korzystając z helsińskiego metra, warto rozejrzeć się po poszczególnych stacjach. Na większości można znaleźć ciekawe elementy sztuki współczesnej, jak np. "drogowskazy" na suficie stacji Kamppi czy neonowe schody przy Dworcu Głównym.


ciekawostka #4: w Finlandii obowiązują dwa języki urzędowe: fiński i szwedzki (szwedzi stanowią 5% fińskiej populacji i zajmują osobny region), dlatego nie zdziwcie się, jeśli idąc ulicą napotkacie napisy w obydwu tych językach naraz!

ciekawostka #5: Finowie świetnie mówią po angielsku, a to dlatego, że nauka tego języka jest obowiązkowa dla wszystkich już od szkoły podstawowej!

Finlandia nie jest popularnym celem podróży, a Helsinkom na pewno daleko jest do miana najpiękniejszego miasta świata, ale i tak warto je zwiedzić. Chociażby dlatego, że bardzo różnią się od wielkich europejskich miast... nie mówiąc już o tym, że to przecież ojczyzna Muminków!


33 komentarze:

  1. Zazdroszczę pobytu, widoków i innych atrakcji!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie M. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy bym się odważyła wejść na ten "paletowy Most". Jeśli by do tego doszło to pewnie szłabym stópka w stópkę :)
    Fajny weekend - trochę mnie ciągnie do Skandynawii ;)
    emmersonn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej było na niego wejść, później to już się tak ośmieliliśmy, że skończyło się na staniu na samym środku przez 10 minut i robieniu zdjęć ;P

      Usuń
  3. fajne zdjęcia :) chyba po raz pierwszy widzę Ciebie na zdjęciach i sprawiasz wrażenie bardzo miłej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post :) miło Cię zobaczyć :)
    zazdroszczę wycieczki :) na ten most też bym się bala wejść, ale nie wiem czy bym zaryzykowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Właściwie to już się tutaj raz pokazałam przy okazji postu o Brukseli ;))
      A most okazał się bardzo stabilny i na dodatek był z niego bardzo ładny widok, więc warto było nim przejść :D

      Usuń
  5. Nigdy nie byłem, ale uważam to miejsce za fantastyczne, warte odwiedzenia... Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. To musze przyznac, ze spodobal mi sie post. :) I wystroj bloga tez, bo zawsze na to patrze. Bede zagladac tu czesciej. Zapraszam do wspolnej obserwacji i jesli chcesz mam zniszki w najnowszym poscie, nawet 70 procent. Pozdrawiam i czekam na kolejny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią odwiedziłabym Finlandię, a ze zdjęć wydaje mi się wartym zobaczenia krajem. Rzeczywiście, zupełnie inaczej niż w innych stolicach Europy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Finlandia zawsze była dla mnie bajkową krainą :) Szczególnie nocą wygląda wyjątkowo <3 Fajne rozwiązanie z tą kawą w MC.

    OdpowiedzUsuń
  9. super! ja ostatnio czaję się na norwegię, ale niestety jest tam strasznie drogo... duzo wydalas na finlandie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdrożej wyszły noclegi - prawie 100 zł za noc w najtańszym hostelu i to w Turku, bo w Helsinkach nie nocowaliśmy (ale za to hostel naprawdę pierwsza klasa!). Poza tym, oczywiście bilety na komunikację miejską - jednorazowy kosztuje ok. 3 euro, a jednodniowy 8 euro. Za to bilet lotniczy był dość tani, bo w wizzair była akurat promocja i za przelot w obie strony zapłaciliśmy tylko 178 zł :)

      Usuń
  10. zazdroszczę :) mnie samej bardzo się marzy, choć nie tylko Helsinki, ale i zapuścić się głębiej
    nie wspominając o Ślubnym, który by chciał pojechać i wędkować :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chciałam pojechać jeszcze do Doliny Muminków, ale niestety nie było już na to czasu :(

      Usuń
  11. Ale zazdroszcze:) Ja najbardziej chcialabym pojechac do Szwecji i Norwegii ale Finlandia tez mnie interesuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie po Finlandii nabrałam ochoty na resztę Skandynawii :)

      Usuń
  12. Pozazdrościć wyjazdu:) zdjęcia oglądałam z zapartym tchem, strasznie mi się spodobały...
    i...Muminki^^ nawet nie wiedziałam, że Finlandia jest ich ojczyzną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! To właśnie w Finlandii znajduje się Dolina Muminków! :D Niestety, nie było już czasu, żeby tam pojechać... ale może następnym razem.

      Usuń
  13. Bardzo ciekawa notka, zazdroszczę wycieczki, zwłaszcza że północ to mój ulubiony kierunek :) Byłam już w Norwegii, obecnie marzą mi się Szwecja i Dania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie nigdy nie ciągnęło na północ... i to był błąd! ;)

      Usuń
  14. świetny blog ♥
    zapraszam do mnie :)
    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  15. warto zobaczyć każde nowe miejsce - gratuluje wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach chciałabym tak gdzieś wyskoczyć :)

    Obserwujesz mojego bloga, ale praktycznie od dzisiaj mam nowy adres ponieważ blogspot nie wyświetlał moich wpisów. Zapraszam do nowego bloga :)

    msjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. za takie miejsce i za wypad to cena nawet całkiem całkiem:)) przygoda i pamiątka na długie lata!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super super super :)
    Kościół w skale przepiekny!
    Powiem Ci, fajna ta Finlandia, dzięki za pokazanie :)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  19. Musiało być fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak mi się marzy Finlandia, ach musiało być fantastycznie :)
    Ja wróciłam z wędrówki po tatrach, wspinaczki zimą nie należą do najłatwiejszych ale to coś co na pewno koi nerwy, teraz czas na dolinę muminków chyba się na wiosnę wybiorę

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę! Finlandia to piękny kraj, bez względu na porę roku :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć :) Miałam okazję przez jakieś 4 miesiące mieszkać w Finlandii. Z moich obserwacji wynika że Finowie nie umieją pić kawy :) W sklepach nie można dostać zwykłej mielonej kawy, tylko taką specjalną do ekspresu. Mi ona naprawdę nie smakowała :( Co do tego że świetnie znają angielski - zgadzam się w 100%. Dogadasz się i ze starym i z młodym. I z rozmów z moimi znajomymi Finami wynika że bierze się to z ... telewizji. Otóż w fińskiej telewizji nie ma czegoś takiego jak lektor. Wszystkie zagraniczne filmy i programy nadawane są z fińskimi napisami, więc to w dużej mierze przyzwyczaja ich do nauki angielskiego i w taki naturalny sposób język przyswajają :) A za korbę na punkcie Muminków ich uwielbiam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Nie musisz osobno wklejać adresu swojego bloga - i tak Cię odwiedzę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...