poniedziałek, 9 grudnia 2013

PA: Italo Calvino i jego poetyckie CV

źródło zdjęcia











Tydzień temu obiecałam Wam, że każdy poniedziałkowy post będzie poświęcony jednemu wybranemu artyście, który czymś mnie zachwycił lub zainspirował. Ostatnio pokazywałam Wam pewne niezwykłe fotografie, a więc dzisiaj czas na słowa.
Panie i panowie, przed Wami Italo Calvino - jeden z najwybitniejszych włoskich pisarzy XX wieku i autor najpiękniejszego CV jakie kiedykolwiek czytałam! :)


Od razu muszę się przyznać, że nie znam za dobrze twórczości Italo Calvino. Nie mam też zbyt wiele do powiedzenia o jego życiu. Oczywiście, mogłabym przytoczyć tutaj jakąś krótką notkę biograficzną z Wikipedii... tylko po co skoro jego utwór, który tak mnie ostatnio oczarował i który chcę Wam dzisiaj pokazać mówi właśnie o nim samym. To jego własne CV... poetyckie CV!

Nie znalazłam nigdzie polskiej wersji tego utworu, więc sama podjęłam się jego przetłumaczenia. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.


Poetyckie CV Italo Calvino
OTO MOJE CV.


Urodziłem się w 1923 roku pod niebem, na którym promienne Słońce i melancholijny Saturn przebywały w harmonijnym znaku Wagi. Pierwsze dwadzieścia pięć lat swojego życia spędziłem we wtedy jeszcze pełnym zieleni San Remo, w którym pośród nieprzyjaźnie zdystansowanej i praktycznej wiejskiej ludności, mieszkali również kosmopolityczni ekscentrycy. Te dwa oblicza San Remo, wpłynęły na całe moje późniejsze życie. Następnie przeprowadziłem się do przemysłowego i racjonalnego Turynu, w którym ryzyko szaleństwa jest nie mniejsze niż w pozostałych miastach (o czym przekonał się Nietzsche). Przybyłem tam w czasie, kiedy ulice były jeszcze opuszczone i bezkresne – tak niewiele było tam samochodów. Aby nieco skrócić moje piesze wędrówki, przechodziłem przez prostoliniowe ulice na ukos – proceder dzisiaj nie tylko niemożliwy do wykonania, ale i całkiem nie do pomyślenia – i w ten sposób zaznaczałem coraz więcej niewidzialnych przeciwprostokątnych pomiędzy  kątami prostymi szarych krawędzi. Inne słynne metropolie nad Atlantykiem i Pacyfikiem poznałem tylko pobieżnie, zakochując się jednak we wszystkich od pierwszego wejrzenia. Łudziłem się, że część z nich zrozumiałem i posiadłem, podczas gdy inne pozostały na zawsze niedosięgnione i obce. Przez wiele lat cierpiałem na geograficzną nerwicę. Nie byłem w stanie wytrzymać trzech kolejnych dni w jednym mieście ani miejscu. W końcu wybrałem moją ostateczną żonę i mieszkanie w Paryżu, mieście otoczonym przez lasy pełne grabów i brzóz, po których spaceruję z moją córką Abigail, a które z kolei otacza Bibliothèque Nationale, do której chodzę poczytać rzadkie książki, używając mojej karty czytelnika nr 2516. W ten sposób, przygotowany na Najgorsze i coraz bardziej niezadowolony z Najlepszego, wyczekuję już niezrównanych radości starzenia się. To wszystko.

A dla porównania - wersja angielska:


Italo Calvino's Poetic CV
HERE IS MY CV.
I was born in 1923 under a sky in which the radiant Sun and melancholy Saturn were housed in harmonious Libra. I spent the first twenty-five years of my life in what was in those days a still verdant San Remo, which contained cosmopolitan eccentrics amidst the surly isolation of its rural, practical folk; I was marked for life by both these aspects of the place. Then I moved to industrious and rational Turin, where the risk of going mad is no less than elsewhere (as Nietzsche found out). I arrived at a time when the streets opened out deserted and endless, so few were the cars; to shorten my journeys on foot I would cross the rectilinear streets on long obliques from one angle to the other—a procedure that today is not just impossible but unthinkable—and in this way I would advance marking out invisible hypotenuses between grey right-angled sides. I got to know only barely other famous metropolises, on the Atlantic and Pacific, falling in love with all of them at first sight: I deluded myself into believing that I had understood and possessed some of them, while others remained forever ungraspable and foreign to me. For many years I suffered from a geographical neurosis: I was unable to stay three consecutive days in one city or place. In the end I chose definitive wife and dwelling in Paris, a city which is surrounded by forests and hornbeams and birches, where I walk with my daughter Abigail, and which in turn surrounds the Bibliothèque Nationale, where I go to consult rare books, using my Reader’s Ticket no. 2516. In this way, prepared for the Worst, and becoming more and more dissatisfied with the Best, I am already anticipating the incomparable joys of growing old. That’s all.

Nie wiem jak Wy, ale ja po przeczytaniu tego, sama mam ochotę stworzyć sobie taki poetycki życiorys! :)

2 komentarze:

  1. Och, szkoda, że w dzisiejszych czasach trudno by było otrzymać pracę z takim CV ;) Opinia pracodawców: TLDR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no niestety, pewnie tak by się to skończyło.

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Nie musisz osobno wklejać adresu swojego bloga - i tak Cię odwiedzę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...